Zagrożenia i szanse hodowli krewetek

Zagrożenia i szanse hodowli krewetek

Akwarystyka to piękne hobby. Gwarantuje lepsze poznanie podwodnego świata oraz jego mieszkańców. W sklepach zoologicznych produkty przeznaczone dla akwarystów stanowią nie raz ponad połowę całego asortymentu, a w wielu z nich podstawą jest obecność całych regałów ze zbiornikami prezentującymi różnorodność roślin i zwierząt wodnych. Tylko w Polsce w ciągu roku odbywa się przynajmniej kilka wystaw akwarystycznych z dziesiątkami, niekiedy setkami akwariów, którym towarzyszą sympozja i konferencje z udziałem specjalistów, a także przedstawicieli świata nauki. Prawdziwi pasjonaci organizują konkursy, w ramach których w przedszkolach i szkołach zakładane są akwaria, by najmłodsi mogli nie tylko odkrywać niesamowite piękno przyrody, jej różnorodność, ale także, a może przede wszystkim dowiedzieli się jak duża odpowiedzialność spoczywa na nich jako opiekunach nieznanego im jeszcze świata.

Niestety, akwarystyka ma także swoją ciemną stronę. Szczególnie w krajach Azji Południowo-Wschodniej to dość duży rynek, który tak jak każdy inny musi sprostać potrzebom swoich odbiorców. Pogoń za nowościami, pokusa łatwego wzbogacenia się, czy brak właściwego zainteresowania i wspomnianej odpowiedzialności właścicieli akwariów, niejednokrotnie pokazały negatywne oddziaływanie tego hobby na środowisko naturalne. Dotyczy to również skorupiaków, które nie doczekały się jeszcze opracowanych norm poziomu dobrostanu, a ich często niska cena przyczynia się do nadmiernej eksploatacji naturalnych populacji.

 

W akwarium wszyscy jesteśmy rekinami

Hodowla krewetek ozdobnych to ciągły wyścig w poszukiwaniu nowości. Zauważalne jest to przede wszystkim w tempie pojawiania się na rynku nowych produktów przeznaczonych do hodowli krewetek, które zazwyczaj stanowią kopie z pozostałych działów akwarystyki. Niestety działanie wielu pokarmów dla tych zwierząt nie zostało potwierdzone naukowo, nie wiadomo też czy mają pozytywny wpływ na zdrowie skorupiaków. Czy ma to w ogóle znaczenie? Amatorscy hodowcy krewetek po prostu lubią przetestować inny pokarm dla krewetek i „rozpieszczać” je urozmaicając im w ten sposób dietę. Jest to dość popularne zjawisko sprzyjające sukcesowi firm oferujących całe gamy produktów na każdy dzień i porę dnia. Co na to sami hodowcy? Ich zdaniem, najważniejsze, że krewetki prezentują się w miarę dobrze, a jak jeszcze pod wpływem pokarmu zmienią kolor na zupełnie inny to już całkowicie spełnia on najskrytsze oczekiwania akwarysty. Wciąż niewielu hodowców zdaje sobie jednak sprawę, że zmiana ubarwienia u krewetek najczęściej jest związana ze stresem, a ten może być np. efektem podawania pokarmu prowadzącego do powstawania uszkodzeń przewodu pokarmowego, a następnie infekcji. Jednakże pokarmy to tylko jeden z wielu przykładów. Skorupiaki, szczególnie te uważane za łatwe w hodowli to często akwariowe „króliczki doświadczalne”, których los nie różni się znacznie od najtańszych ryb sprzedawanych w sklepach zoologicznych. O ile te trafiają do zupełnie różnych warunków, jakie przygotowali dla nich amatorzy akwarystyki, tak są również takie krewetki, droższe, którym poświęca się znacznie więcej uwagi. Wartość krewetek akwariowych zależy przeważnie od ich ubarwienia, wszystkich cech, które oceniane są na konkursach tych zwierząt ozdobnych, takich jak: intensywność barw, wyrazistość rysunku, dopracowanie i powtarzalność wzoru barwnego, a także zdrowie skorupiaków. Równie ważnym czynnikiem mającym wpływ na kształtowanie się cen jest także „znudzenie się” daną odmianą. Największe szanse na wygraną w całym konkursie mają więc nowe wzory barwne, dla których tworzone są osobne kategorie. Krewetki posiadające unikalne rysunki należą również do najdroższych, czego efektem są aktualne trendy polegające na uzyskiwaniu osobników o nieznanych dotąd cechach ubarwienia.

Krewetki Caridina cf. cantonensis „Super Tiger” odłowione w środowisku naturalnym w prowincji Guangdong na obszarze południowych Chin. Fot. Rafał Maciaszek

Mimo dość regularnych dostaw krewetek z azjatyckich hodowli oraz tych odławianych w środowisku naturalnym, rynek europejski skorupiaków wciąż charakteryzuje się wysokim poziomem chowu wsobnego. Dzieje się to na skutek powszechnego utrzymywania niedużych stad hodowlanych oraz intensywnej selekcji wybranych wzorów. Już po kilku latach krewetki nie tylko posiadają mniej intensywne ubarwienie wynikające z produkcji mniejszej ilości pigmentu, ale także pojawiają się tu wady genetyczne, wśród których wymienić można zaburzenia proporcji ciała, nienaturalnie zawinięte anteny czy skrzela niezakryte w pełni przez pancerz głowotułowia. Jednak mimo tych wszystkich nieprawidłowości to właśnie chów wsobny jest źródłem powstania większości odmian barwnych krewetek, a najlepszym tego przykładem są wszystkie odmiany „Rili” posiadające wadę w produkcji pigmentu. Ich wykorzystanie w uzyskiwaniu nowych wzorów barwnych jest nieocenione. Jest to przede wszystkim najłatwiejsza i najszybsza możliwość przeniesienia wady na inne odmiany, także te jeszcze niedostępne na rynku. Tutaj pojawia się idea tworzenia nowego produktu, wzoru, a ten najłatwiej osiągnąć przy zastosowaniu skorupiaków pochodzących ze środowiska naturalnego, często posiadających wcześniej niedocenione cechy ubarwienia. W przypadku udanego krzyżowania, hodowca wygrywa dwukrotnie, promując nie tylko uzyskaną krzyżówkę, lecz także rysunek pozyskany z naturalnego ekosystemu. Takie przypadki koncentrują uwagę azjatyckich eksporterów na środowisku naturalnym.

Wszędzie dobrze, ale w domu (nie)najlepiej

Rosnące zainteresowanie naturalnymi wzorami barwnymi przyczyniło się do większej eksploracji naturalnych ekosystemów, co napędza szczególnie niska cena odłowu skorupiaków szczególnie w Chinach, które dzięki swemu rozległemu terytorium z pewnością zaskoczą jeszcze nie jednym ciekawym … no właśnie, czym? Rozpędzony rynek krewetek ozdobnych nie zważa na wiedzę o danej krewetce, nie zadaje sobie trudu by sprawdzić czy jest ona choćby dwuśrodowiskowa (niektóre gatunki charakteryzują się skomplikowaną metamorfozą, ze stadiami larwalnymi wymagającymi wody słonawej, podczas gdy osobniki dorosłe żyją w wodzie słodkiej – brak wiedzy w tym zakresie powoduje, że potomstwo nie przeżywa, dodatkowo każdy gatunek wymaga specyficznych dla siebie zasoleń, których opracowanie wymaga czasu) oraz jakie są optymalne warunki do jej utrzymania. Świat nauki nie opisał większości tych skorupiaków w wodach śródlądowych Azji i zwyczajnie nie nadąża z realizacją badań. Głównym efektem tej sytuacji jest wysoka śmiertelność skorupiaków na każdym kroku, a wiele spośród potencjalnych gatunków i form barwnych przepada bezpowrotnie. Dzieje się tak jeszcze za nim krewetki w ogóle trafią do akwarium. Wiele stanowisk jest oddalonych od cywilizacji, co wiąże się z wydłużonym czasem transportu, a tym samym dłuższym przebywaniem krewetek w torebkach akwariowych. Tu trzeba dodać, że niewielki koszt tych skorupiaków oraz częsty brak podstawowej wiedzy akwarystycznej „catcherów” przyczynia się tylko do większej liczby upadków przez niewłaściwy sposób pakowania. Następnie krewetki trafiają do agenta odpowiadającego za wysyłkę krewetek dalej w świat. Najczęściej jednak skorupiaki są przesyłane wielokrotnie, ponieważ za ich eksport odpowiadają głównie firmy zlokalizowane na Tajwanie, które dopiero później dostarczają produkt do krajów Europy czy Ameryki Północnej. Cały proces trwa zazwyczaj kilka tygodni, w tym czasie skorupiaki przenoszone są na różną, „świeższą” wodę u każdego odbiorcy (terminem wody świeżej określa się wodę „prosto z kranu” lub wodę niedojrzałą), a to wszystko po to, by dostarczyć możliwie najwięcej żywych zwierząt do klienta docelowego. Procesowi towarzyszą też zmiany parametrów fizykochemicznych wody, szczególnie jej temperatury, pH oraz związków azotu, które osłabiają organizm krewetki i prowadzą do znacznych upadków.

Stanowisko w południowych Chinach charakteryzujące się występowaniem dwóch wyraźnie różniących się gatunków z rodzaju Caridina. Fot. Rafał Maciaszek

Mieszkańcy strumienia: przedstawiciele dwóch gatunków z rodzaju Caridina należące do grupy Tiger i Bee. Fot. Rafał Maciaszek

Środowisko naturalne krewetek Caridina cf. cantonensis „Tangerine Tiger”. Fot. Rafał Maciaszek

Krewetka Caridina cf. cantonensis „Tangerine Tiger” w środowisku naturalnym. Fot. Rafał Maciaszek

A co słychać w domu nie powiem nikomu

Naturalny strumień pełny krewetek jest niczym kopalnia złota dla jego odkrywcy. W Chinach takie miejsca są z reguły zatajane przed światem i pokazywane mogą być jedynie zaufanym, arcyważnym osobom związanym z krewetkowym biznesem. Są to zwykle eksporterzy, dystrybutorzy tych skorupiaków, którzy tym bardziej nie pochwalą się swoim źródłem. Dlaczego? Konkurencja nie śpi. Prezentacja kilku fotografii, filmów ze środowiska naturalnego krewetek udostępnionych w sieci przez nieświadomych pasjonatów z wielką misją mającą wypromować ich samych, przyczyniła się do całkowitej utraty kilku potencjalnych gatunków na świecie. To jest tak, że odkrywca takiej „kopalni” uważa się za hodowcę, wyłącznego właściciela swojego stanowiska, które przynosi mu zysk. To trochę tak jak ulubione miejsca na grzyby w polskim lesie, tylko trudniejsze w znalezieniu. Takich odkrywców jest oczywiście całkiem wielu, a każdy dla innego stanowi silną konkurencją, mimo, że ich krewetki mogą się zupełnie różnić. Czasem na podstawie plotek czy właśnie materiałów umieszczonych w Internecie konkurencja jest w stanie zlokalizować i pozbyć się napotkanych przeciwności. Pozbyć się, bo nie jest tu mowa o pozyskaniu materiału do własnej hodowli, ale o całkowitym wytruciu strumienia i wszystkich jego mieszkańców.


Niestety, powyższy opis to tylko dodatek do realnych problemów naturalnych populacji krewetek. Do innych dotarła już cywilizacja, a ta „poprawiając” i „naprawiając” cieki i zbiorniki wodne wprowadza świat betonu silnie wyjaławiającego naturalną różnorodność. Jeśli akwarysta z Taipei potrzebuje tzw. karmówki dla swoich ryb to jedzie za miasto, gdzie zatrzymuje się przy drodze i z rynsztoku wyławia dziesiątki krewetek. Z kolei w Hong Kongu do środowiska naturalnego krewetek można już podjechać metrem, a do tych najodleglejszych podjechać skuterem, gdyż wszystkie drogi na obszarach leśnych są wybetonowane.

Przekształcone stanowisko krewetek Neocaridina davidi oraz przedstawicieli rodzaju Macrobrachium na Tajwanie. Obecnie ma formę rynsztoku. Betonową ścianą wbudowaną w miejsce dawnego strumienia porasta rzęsa wodna. Fot. Rafał Maciaszek

Widok na blokowiska Hong Kongu ze środowiska naturalnego krewetek Neocaridina palmata. Fot. Rafał Maciaszek

Krewetki Neocaridina palmata w środowisku naturalnym. Fot. Rafał Maciaszek

Świat nie kończy się na szybie

Zapewne wielu czytelników dałoby sobie rękę uciąć, że wyselekcjonowane odmiany krewetek znajdziemy tylko w akwariach, a środowisko naturalne dysponuje jedynie czystymi, naturalnymi formami barwnymi. Nic bardziej mylnego. Red Bee? King Kong? TaiTiBee? – wszystkie są już od dawna w wodach śródlądowych Azji. Naturalne ekosystemy wodne są bogate w różnorodnie ubarwione osobniki. Od pewnego czasu znajdziemy je również w wodach europejskich, także w Polsce, co akurat jest wynikiem porzuceń dokonywanych zarówno świadomie jak i nieumyślnie przez nieodpowiedzialnych akwarystów. Jednak perspektywa wpisania krewetek ozdobnych na listę gatunków inwazyjnych w Unii Europejskiej, gdzie dołączyłyby m.in. do sumika karłowatego, raka luizjańskiego lub małży z rodzaju Corbicula, wydaje się nie być najgorszym scenariuszem. Nie należy lekceważyć idealnych warunków do hodowli w uprzednio wytrutym strumieniu, który dotąd był źródłem utrzymania jego odkrywcy. W końcu zawsze można spróbować z czymś nowym. Właśnie w ten sposób, tam gdzie cywilizacja i świat nauki jeszcze nie dotarły, gdzieś daleko w górskich lasach powstają hodowle zwierząt akwariowych, które uzupełniają miejsce po tych wytrutych. Za jakiś czas dowiemy się o nich z naukowych artykułów, a może i kolejnych materiałów wrzucanych do sieci. Pytanie, czy ich autorom, którzy przedarli się przez kilometry gęstej roślinności w zapomnianym regionie, w ogóle przyjdzie na myśl, że to, co znaleźli niekoniecznie jest dziełem natury.

Choć wielu sytuacji nie da się już odwrócić, bądźmy odpowiedzialni za to, czym chcemy się opiekować. Przekażmy tę wiedzę innym.
Świat nie kończy się na szybie.

Interesujesz się hodowlą krewetek ozdobnych? Być może spodoba Ci się książka Nanoakwarium, którą napisałem wspólnie z Pawłem Zarzyńskim.

Znajdziesz w niej podstawowe informacje dotyczące zakładania i prowadzenia niewielkich akwariów, jak również wiele na temat ich potencjalnych mieszkańców, jak ryby, krewetki, raki czy ślimaki.  Na ponad stu stronach opisałem najchętniej hodowane gatunki i odmiany barwne krewetek z rodziny Atyidae, w której opisano m.in. rodzaje Caridina i Neocaridina. Opis bazuje na historii powstawania poszczególnych wzorów, zdobywanego przez ostatnie lata doświadczenia hodowlanego. Całość została zilustrowana wysokiej jakości rysunkami. Ponadto książka zawiera najbardziej aktualny wykaz problemów zdrowotnych krewetek i raków zarejestrowanych na rynku zoologicznym. Zapraszam do zapoznania się z tą pozycją!

Książkę znajdziesz dostępną w sieci, jak również wybranych księgarniach oraz na stronie wydawnictwa Galaktyka.