Gatunki zakazane w akwarystyce

Gatunki zakazane w akwarystyce

      Inwazyjne gatunki obce stanowią poważne zagrożenie dla środowiska naturalnego i/lub gospodarki człowieka w Polsce. Oczywiście nie należy obwiniać tych gatunków za ich naturę, w końcu nie podbijają krajowych wód z własnego wyboru, gdyż go im nie dano. Ich obecność jest efektem nieodpowiedzialności człowieka, który mniej lub bardziej świadomie przyczynił się do ich wprowadzenia. Często są to gatunki porzucane, zapomniane i niezauważane, a w przypadku tych omawianych tutaj, znikające pod taflą wody, niczym problem z głowy krótkowzrocznego człowieka, bo jak inaczej wyjaśnić działanie opiekuna, który „wypuszcza na wolność” zwierzęta ozdobne, jak ryby, raki czy krewetki, swoich podopiecznych, którymi się już znudził i nie chciał dłużej zajmować, jednocześnie nie dbając o znalezienie im nowego, właściwego domu. Jak inaczej ocenić działalność człowieka, który chcąc czegoś dokonać dla własnych korzyści, często nie zważa na konsekwencje swoich działań dla jego otoczenia, a z czasem i dla niego samego?

      Kolonizacja Odry przez inwazyjne obce gatunki ryb, skorupiaków czy małży z rodzaju Corbicula to tylko niewielki ułamek problemu, który ze względu na swoją eskalację coraz częściej jest zauważany. Nie zawsze jednak obserwacje gatunków obcych w polskich wodach są właściwie odbierane przez społeczeństwo. Jednym z dobrze znanych przykładów będzie tu pirapitinga, ryba kojarzona też jako pirania paku, która w przypadku złowienia przez lokalnego wędkarza jest odbierana raczej jako ciekawostka. Zapomina się o tym, że tę rybę ktoś porzucił. Efektem jest więc oczekiwanie na kolejną tego typu „sensację”, a nie zapobieganie takim zjawiskom. W tym artykule przedstawię wybrane gatunki i odmiany roślin oraz zwierząt akwariowych, które można by uznać za pomniki nieodpowiedzialności człowieka w akwarystyce. Zostaną tu ujęte zarówno inwazyjne gatunki obce podlegające prawnym ograniczeniom, agrofagi kwarantannowe dla Unii, ryby genetycznie modyfikowane oraz ryby sztucznie barwione.

Rak luizjański (odmiana pomarańczowa) – jeden ze 100 najgroźniejszych inwazyjnych gatunków obcych w Europie. Fot. Łukasz Szewczyk / A drop of Malawi

Świat nie kończy się na szybie, czyli o inwazji obcych przez brak odpowiedzialności

      Wbrew przesłankom z filmów typu science-fiction, za realną inwazję obcych odpowiedzialny jest człowiek. Wynika to z definicji gatunku obcego, czyli wprowadzonego świadomie lub przypadkowo zawleczonego przez człowieka poza zasięg, w którym naturalnie występuje lub występował w przeszłości. Przykładem takiego gatunku może być chociażby złota rybka, czyli karaś złocisty, który w Polsce nie występuje naturalnie, a tym bardziej
w odmianach poddanych selekcji ukierunkowanej na spełnianie potrzeb wizualnych człowieka. W przypadku inwazyjnego gatunku obcego mamy na myśli już taki gatunek obcy, który wywołuje zagrożenia dla lokalnej różnorodności biologicznej i/lub gospodarki człowieka. Ale czy taka złota rybka może być takim zagrożeniem? Jak najbardziej tak, i to często poważnym. Bezpośrednio narażonym gatunkiem jest karaś pospolity, rodzimy gatunek dla polskich wód, z którym karaś złocisty może się krzyżować i wprowadzać obce geny, ale też wypierać ze środowiska naturalnego poprzez stanowienie konkurencji. Warto mieć na uwadze, też to, że każde zwierzę ma swój zestaw „towarzyszy”, jak patogeny czy symbionty, które nawet w przypadku śmierci przykładowej złotej rybki, mogą przerzucić się na inne rodzime zwierzęta prowadząc do katastrofy ekologicznej lub strat w gospodarce.

      „Ale przecież w bajkach…”. Niewątpliwie bajki mają wielki udział w kształtowaniu świadomości człowieka. Niestety, źle skonstruowane lub interpretowane mogą wyrządzić wiele złego. Dobrze znana bajka o złotej rybce jest wykorzystywana jako usprawiedliwienie swoich działań przez nieodpowiedzialnych opiekunów, którzy porzucają zwierzę wierzą, że robią coś dobrego. W rzeczywistości oprócz możliwych strat w przyrodzie i gospodarce, zamiast 3 życzeń można byłoby otrzymać tu co najmniej 3 mandaty. Porzucanie zwierząt domowych jest w Polsce przestępstwem (Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt). Za uwolnienie gatunku obcego przysługuje mandat do 5000zł (Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody). Dodatkowe kary można otrzymać za zarybienie bez zezwolenia (Ustawa z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym).

Rak marmurkowy to inwazyjny gatunek obcy raka, który rozmnaża się wyłącznie poprzez partenogenezę, czyli rozwój młodych osobników z niezapłodnionych jaj. Fot. Łukasz Szewczyk / A drop of Malawi

      Wiele „wypuszczanych na wolność” zwierząt domowych nie przeżywa chłodniejszych miesięcy w ciągu roku, ginąc dniami i tygodniami w wyniku wychłodzenia, osłabienia, infekcji i ataków ze strony rodzimej fauny. Nowe „drugie życie” nie zawsze jest takie jak przedstawia się je w bajkach. Są jednak takie gatunki, które z łatwością się zadomowią w polskich wodach, a dodatkowo będą w stanie prowadzić inwazję. Przykładowa inwazja rozmnażającego się partenogenetycznie raka marmurkowego, wspomagana przez inwazyjnego sumika karłowatego doprowadziła m.in. do zanikania płazów, a także do zmniejszenia i tak już nielicznej populacji ryb w niektórych akwenach na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim, przyspieszając rozpoczęty przez inne czynniki proces pogarszania stanu jakości wód, co przekłada się nie tylko na straty w środowisku, lecz może się odbić także na gospodarce – wędkarstwie, akwakulturze, a nawet turystyce. Bezpośrednio inwazją raka marmurkowego zagrożony jest obecnie Poleski Park Narodowy. Niektóre z inwazyjnych gatunków obcych, uznane za szczególne zagrożenie dla Polski, czy też Unii Europejskiej zostały ujęte na listach gatunków obcych podlegających prawnym ograniczeniom, czego efektem ma być ich ograniczenie w dostępności na rynku i tym samym zmniejszenie szansy na kolejne porzucenia. Ich przetrzymywanie, rozmnażanie, hodowla, oferowanie do sprzedaży i zbywanie bez zezwolenia podlega karze w wysokości do 5000zł. Nie wszystkie z nich mają szansę powodować straty na terenie Polski, ale ze względu na realne zagrożenie w innych krajach UE oraz ograniczoną kontrolę wewnątrz Wspólnoty, podjęto decyzje o ich ograniczeniu na terenie wszystkich państw członkowskich (lista unijna). Takim przykładem mogą być tu m.in. kabomba karolińska, hiacynt wodny czy wywłócznik brazylijski, jedne z popularnych w akwarystyce roślin, która mają nikłe szanse na przetrwanie w wodach o naturalnej dla Polski termice, jednak mogą stanowić problem w Europie Południowej.

      Niestety, pomimo prawnych ograniczeń wiele spośród tych gatunków wciąż pozostaje na rynku zoologicznym, tak w wyniku nieświadomości jego użytkowników, jak i luk prawnych. Choć obowiązkiem każdego przyszłego opiekuna zwierzęcia domowego czy ozdobnej rośliny jest zapoznanie się z ich opisem i potrzebami przez zakupem, wciąż bardzo często kupuje się je pod presją chwili czy na zasadzie nie do końca przemyślanego prezentu-niespodzianki. Jest to główna przyczyna zarówno porzuceń zwierząt domowych, jak i dostępności w handlu gatunków prawnie ograniczonych.

W tym artykule przygotowałem listę gatunków, których należy unikać i zarazem, na które warto zwracać uwagę ich posiadaczom. Dla właścicieli tych gatunków umieściłem informacje na końcu tekstu.

Ślimak z rodzaju Pomacea – ampularia w niebieskiej odmianie barwnej. Fot. Rafał Maciaszek

Łamanie kwarantanny na porządku dziennym, czyli o ślimakach ozdobnych
z rodzaju Pomacea

      Ograniczenia prawne nie dotyczą jednak wyłącznie gatunków występujących na listach gatunków zagrażających Polsce czy Unii. Przykładem tu mogą być jedne z najpopularniejszych ślimaków akwariowych z rodzaju Pomacea, zwanych potocznie ampulariami. Niektóre gatunki należące do tego rodzaju są odpowiedzialne za szkody w uprawach roślin, takich jak ryż, m.in. w Delcie Ebro w Hiszpanii. Ze względu na realne zagrożenie także dla innych krajów Europy Południowej podjęto decyzję o ograniczeniu handlu tymi agrofagami kwarantannowymi na terenie całej Wspólnoty. Choć ślimaki te nie mają raczej szans na przeżycie w polskich wodach, tak blokada rozprzestrzeniania ich ma znaczenie dla gospodarki UE, której straty mogą mieć negatywny wpływ na ceny wybranych produktów także w Polsce. Warto wiedzieć, że za wprowadzanie, przemieszczanie, utrzymywanie, rozmnażanie lub uwalnianie tych ślimaków grożą kary administracyjne w wysokości od 500 do 5000zł (Ustawa z dnia 13 lutego 2020 r. o ochronie roślin przed agrofagami). Pomimo, iż decyzję o ograniczeniu podjęto już w 2012 roku, w wyniku braku przeprowadzonych działań edukacyjnych dla użytkowników rynku zoologicznego w Polsce, a także luki prawnej, ślimaki te są do dziś w obrocie. Jednakże wraz z wejściem nowych przepisów związanych z koniecznością zaopatrzenia roślin akwariowych w obowiązkowe paszporty roślin, które zapewniają m.in. o braku zanieczyszczenia agrofagami kwarantannowymi, należy oczekiwać tu efektywniejszych i częstszych kontroli. Ograniczenia nie dotyczą wszystkich ślimaków z rodziny Ampullaridae. Miłośnicy tych ślimaków mogą szukać ciekawego zamiennika w postaci ślimaków z rodzaju Asolene, choć oczywiście na rynku nie brakuje wielu innych ciekawych pozycji wśród ślimaków ozdobnych.

Nazwy pod jakimi występują ślimaki z rodzaju Pomacea na krajowym rynku zoologicznym:
ampularia (wszystkie odmiany barwne), Pomacea canaliculata, Pomacea diffusa, Pomacea bridgesii, Pomacea

Genetycznie zmodyfikowany Danio pręgowany występujący pod nazwą handlową Danio różowe / Danio fluo. Fot. Rafał Maciaszek

Farbowane ryby, czyli o sztucznych barwnikach i modyfikacjach genetycznych

      Choć akwarystyka zachwyca bogactwem różnorodności ubarwienia ryb, których niekiedy piękno uwydatniono poprzez selekcję ich naturalnych kolorów, niestety nie brakuje prób wprowadzenia obcych im pigmentów. Przede wszystkim warto tu rozdzielić barwienie sztuczne i modyfikacje genetyczne. Sztuczne barwienie dokonywane jest poprzez np. wstrzykiwanie barwników lub kąpiele w ich roztworach, co należy traktować jako znęcanie się nad zwierzętami i przestępstwo w myśl Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt. Wiele zwierząt nie przeżywa tego procesu, a w otwarte rany mogą wdać się zakażenia prowadzące do osłabienia i śnięć ryb. W Polsce do najczęściej spotykanych ryb poddanych sztucznemu barwieniu należy przeźroczka indyjska, nieposiadająca naturalnie żadnych intensywnych kolorów. Występuje pod nazwą „przeźroczka indyjska kolor”.

Przeźroczka indyjska barwiona sztucznie różowym pigmentem. Fot. Adrian Palenta & Paweł Katuszonek

      Osobno należy wyróżnić ryby genetycznie modyfikowane, którym wprowadzono obce dla nich geny m.in. koralowców czy meduz odpowiadające za fluorescencyjne ubarwienie. Pomimo, iż nie ma dowodów naukowych na szkodliwość tego procesu u ryb, należy zauważyć, że u wielu zwierząt naturalne ubarwienie służy im m.in. do komunikacji. Wprowadzając obce pigmenty można ją zaburzyć. Ryby genetycznie modyfikowane są prawnie ograniczone na mocy Ustawy z dnia 22 czerwca 2001 r. o mikroorganizmach i organizmach genetycznie modyfikowanych.

Na polskim rynku występuje kilka gatunków ryb poddanym modyfikacjom genetycznym:

  • „brzanka borneańska” (Puntigrus anchisporus) błędnie opisywana w handlu jako brzanka sumatrzańska (Puntigrus tetrazona)
  • danio pręgowany (Danio rerio)
  • grubowarg dwubarwny, labeo (Epalzeorhynchos bicolor)
  • żałobniczka zwyczajna, czarna tetra (Gymnocorymbus ternetzi)

Przed zakupem wyżej wymienionych gatunków ryb należy zapoznać się z ich naturalnym wyglądem. Odmiany genetycznie modyfikowane mają intensywne, fluorescencyjne barwy. Często są opisywane z dopiskiem „fluo”, „luminous”, „kolor”, „glofish” np. danio fluo, tetra color, labeo fluo, brzanka kolor.

Genetycznie modyfikowana żałobniczka zwyczajna występująca pod nazwą Tetra fluo / Tetra kolor. Fot. Łukasz Szewczyk / A drop of Malawi

Martwe prawo?

      Niektóre przepisy prawne obowiązywały jeszcze nim niektóre gatunki czy też odmiany trafiły na krajowy rynek zoologiczny. Inne, w momencie wejścia przepisów mogły być utrzymywane do ich naturalnej śmierci, bez przemieszczania, hodowli, rozprzestrzeniania. Poprzez obecność luk prawnych do Polski wciąż importowane i oferowane były setki tysięcy ryb i bezkręgowców wodnych podlegającym prawnym ograniczeniom. Efekty tego widać nie tylko w polskich wodach, ale też i na rynku zoologicznym, gdzie znacząca większość sklepów posiadała je w ofercie. Wraz z inicjatywą Łowca Obcych poprzez działalność edukacyjną od listopada 2019 roku udało się wyeliminować z obrotu większość z nich. Aktualnie w ofercie nie posiadają ich już najważniejsze sieci sklepów zoologicznych, a od początku grudnia eliminowane są także z głównych portali aukcyjnych. Na uwagę zasługuje też fakt, że jedna z krajowych szkół podstawowych – Szkoła Podstawowa nr 11 im. Henryka Sienkiewicza w Puławach już oficjalnie poinformowała na swojej stronie, że jej uczniowie nie opuszczą jej murów bez wiedzy o inwazyjnych gatunkach obcych! Wrażane są kolejne inicjatywy i rozwiązania dla rynku.

A co jeśli posiadam już takie gatunki/odmiany w swoim akwarium?

Przede wszystkim nie należy ich rozprzestrzeniać. Oznacza to tak sprzedaż, wymianę, oddawanie czy zakup nowych. Szczególnie w przypadku zwierząt opiekunowie są winni zapewnić im dom w postaci akwarium. Jeśli więc w akwarium pływają już danio fluo, a w oczku wodnym są bassy słoneczne to niech zostaną tam do końca swojego życia. Rośliny wodne w przypadku rezygnacji dobrze sprawdzą się na kompoście. Nadmierne rozmnażanie się ampularii można łatwo kontrolować poprzez eliminację charakterystycznych kokonów umieszczanych ponad taflą wody. Pod żadnym pozorem nie należy wypuszczać tych gatunków do polskich wód.

Niestety muszę zrezygnować z hodowli gatunkami zwierząt podlegającymi prawnym ograniczeniom. Co mogę z nimi zrobić?

W takich przypadkach proszę o kontakt. Oferuję pomoc dla dobra zwierząt, także w przypadku uzyskiwania zezwoleń na odstępstwa od prawnych ograniczeń, jeśli tylko wymaga tego sytuacja.

W moim lokalnym sklepie zoologicznym sprzedają gatunki prawnie ograniczone, co robić?

Należy grzecznie poinformować właściciela o problemie, a przy tym unikać straszenia mandatem, które może przyczynić się do niepotrzebnej paniki i w efekcie do spuszczenia zwierząt w toalecie lub wyrzucenia do lokalnych wód. Sklepy, które zdecydują się na rezygnację z oferowania gatunków prawnie ograniczonych, a jednocześnie wspierają akwarystykę odpowiedzialną poprzez zatrudnianie akwarystów, mogą liczyć na wyróżnienie i dołączenie do grona Sklepów Przyjaznych Akwarystyce.

Pamiętaj!

„Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”. Zwierzęta to nie najlepszy pomysł na prezent. Dokonywanie zakupów pod presją chwili oraz niezważanie na potrzeby zwierząt w krótkim czasie prowadzą do zniechęcenia się nimi nowych właścicieli, którzy często decydują się je porzucić.

Zwierzęta ozdobne to nie zabawki. Akwarium kupowane bez przygotowania merytorycznego nie będzie ozdobą, a porażką właściciela, okupioną życiem zwierząt.

Kompletna lista gatunków i odmian prawnie ograniczonych w akwarystyce dostępna jest do pobrania w formie plakatu. 
Plakat można udostępniać i drukować z zachowaniem jego oryginalnej formy i logotypów.
Pobierz plakat (format A3)

Tekst oryginalny opublikowany w Gazecie Lubuskiej dostępny tutaj.

Autor:
Rafał Maciaszek
Katedra Genetyki i Ochrony Zwierząt
Instytut Nauk o Zwierzętach 
SGGW w Warszawie