Czy gatunek rodzimy może być inwazyjny?

Czy gatunek rodzimy może być inwazyjny?

Czy gatunek rodzimy może być inwazyjny?

Autor: Rafał Maciaszek / Katedra Genetyki i Ochrony Zwierząt, Instytut Nauk o Zwierzętach SGGW w Warszawie
Opublikowano dnia 4 lipca 2021

Już w najbliższych miesiącach opublikowanie zostanie ustawa o gatunkach obcych dostosowująca przepisy krajowe do unijnych, a konkretniej Rozporządzenia 1143/2014. To właśnie w tym dokumencie znajdują się definicje gatunku rodzimego, gatunku obcego oraz inwazyjnego gatunku obcego. Brzmią one następująco:

GATUNEK RODZIMY – gatunek zmieniający swój naturalny zasięg bez interwencji człowieka w odpowiedzi na zmiany warunków ekologicznych i zmiany klimatu;

GATUNEK OBCY – gatunek wprowadzony poza swój naturalny zasięg

INWAZYJNY GATUNEK OBCY – gatunek obcy, którego wprowadzenie lub rozprzestrzenianie się zagraża – jak stwierdzono – bioróżnorodności i powiązanym usługom ekosystemowym lub oddziałuje na nie w niepożądany sposób.

Definicje te należy uznać za najważniejsze spośród stosowanych. Czego jednak brakuje? Nie ma wyjaśnienia pojęcia inwazji jako takiej, jak również samej ekspansji. Powiedzmy, że dla niektórych osób (w tym dla mnie) ma to pewne znaczenie. Stosuję dlatego też, definicje rekomendowane przez IOP PAN w Krakowie, gdzie jedno i drugie pojęcie mają rozwinięcie i wyjaśnienie, że oba mają zastosowanie tak dla gatunków rodzimych, jak i obcych. Definicje te mają już nieco lat, a „śliskie” pojęcie inwazji w odniesieniu do gatunków zniechęca do jego używania.

W literaturze naukowej bardzo rzadko nazywa się gatunki rodzime inwazyjnymi, za to gatunki obce dzieli się na nieinwazyjne gatunki obce (po prostu alien species) i inwazyjne gatunki obce (po prostu invasive species). W Polsce stosuje się podobnie i wszystko jest w porządku, dopóki nie utożsamia się gatunku inwazyjnego z gatunkiem obcym – który nie zawsze przecież jest inwazyjny.

Przeglądając publikacje z ostatnich lat można jednak natknąć się na wykorzystywanie (w tym publikacjach EASIN) terminu ekspansja zarówno do gatunków rodzimych, jak i obcych / inwazyjnych obcych. Sposób stosowania tego terminu odpowiada jego definicji promowanej przez IOP PAN, czyli jest to spontaniczne rozprzestrzenianie się populacji danego gatunku lub opanowywanie przez niego nowych siedlisk w obrębie dotychczasowego areału. Ekspansja może nastąpić z obszaru naturalnego występowania gatunku, jak również z miejsca jego introdukcji. Proste.

Co zatem z inwazją?
Wydaje się, że bazując na definicjach stosowanych przez UE inwazja będzie najprościej mówiąc określeniem ekspansji inwazyjnego gatunku obcego.

Wykorzystajmy tu przykład z krewetką atlantycką Palaemon elegans w Morzu Bałtyckim i zakładając, że jej obecność powoduje straty w ekosystemach naturalnych (np. wypiera rodzimą krewetkę bałtycką) to:
– gdyby był to gatunek rodzimy to wszystko w porządku, naturalna ekspansja, jeden gatunek wypiera drugi, to naturalne…

– gdy dokładnie ten sam gatunek okazuje się jednak być gatunkiem obcym (co potwierdziły badania genetyczne) to już jest inwazyjnym gatunkiem obcym prowadzącym inwazję w Morzu Bałtyckim.

W porządku, czyli jak gatunek obcy wywołuje negatywny wpływ na środowisko przyrodnicze to jest to inwazyjny gatunek obcy, a jak na gospodarkę to również jest to inwazyjny gatunek obcy. Tak wynika z definicji.
W przypadku gatunku rodzimego nie zakładamy negatywnego wpływu na środowisko przyrodnicze, a jak z gospodarką?

Tu już trzeba zasięgnąć definicji z innej grupy, gdy gatunek wchodzi w konflikt z człowiekiem otrzymuje miano gatunku konfliktowego – pojęcia, które nie wskazuje jednoznacznie kto jest temu konfliktowi winien (bardzo podoba mi się takie wyjaśnienie – pozdrawiam autorów publikacji). Pojęcie gatunku konfliktowego jest nieco szersze niż inwazyjnego gatunku obcego.

Powyższe zostało odwzorowane na przykładzie aktualnych filmów Monsterverse (ale i wcześniejszych), w którym Godzilla czy King Kong to gatunki rodzime.

Gdy mamy zatem okazję oglądać któregoś z tych tytanów pojedynczo to zwykle jest to konflikt z człowiekiem – filmy te z reguły kończą się zawarciem rozejmu lub zwycięstwem którejś ze stron, zawsze z okazaniem szacunku wobec tytana, który występował w danym miejscu przed człowiekiem. Oczywiście gatunek konfliktowy obejmuje nie tylko gatunki rodzime, ale uznałem, że te, a szczególnie chronione (np. bóbr europejski), będą najłatwiejsze do zapamiętania.

Jeśli już dochodzi do konfliktu między rodzimymi gatunkami (zwykle w wyniku ekspansji na teren innego gatunku), to w Monsterverse padło hasło, które stało się memem „Let them fight” sugerujące, że człowiek nie powinien się mieszać w kwestie naturalnych zmian w faunie.

Za to już ten sam bohater, który wypowiedział te słowa, w momencie gdy gatunkom rodzimym zagrażał inwazyjny obcy Ghidorah (tytan obcy dla ziemi, którego pochodzenie – to najpopularniejsze – wynika z introdukcji dokonanej przez kosmitów, a w przypadku Monsterverse – (re)introdukcji przez człowieka), stwierdził, że Godzilla wymaga pomocy ze strony ludzkości (dla wzięcia odpowiedzialności za działania człowieka poświęcił nawet swoje życie dla przetrwania Godzilli jako gatunku rodzimego oraz ekosystemów naturalnych Ziemi).